2024-05-31
Tytuł tej książki: „Co by było gdyby For Sure Not You wypełniło 100% swojego potencjału”
W dużym skrócie ta książka jest wszystkim czym mogło być For Sure Not You. Ma ona świetne wątki, które naprawdę są wzruszające, ale i robi to co FSNY zrobiło najlepiej — porusza trudną i bolesną problematykę. Zachowania bohaterów są dość logiczne, a przede wszystkim ludzkie. Rozumiem Blaise, Natalie, a nawet mamę Natalie. Problem zdrowia psychicznego, uzależnień, s*mookaleczeń jest podjęty naprawdę umiejętnie. Muszę też zauważyć progres u Pani Ancerowicz jeśli chodzi o pisanie wątków erotycznych, wciąż nie jest to ideał, ale zdecydowanie nie brzmi już ona jak by była napaloną gimnazjalistką. Dodatkowo „side-characters” są na naprawdę niezłym poziomie: Evelyn, Danny, Lizzy, Gavin każdy ma rodzaj swojego wątku, z wstępem, rozwinięciem i zakończeniem, (SPOJLER!!!)
niestety tego ostatniego brakuje w wątku Pana Forbes, gdyż on po prostu rozpływa się w powietrzu. Być może w tej książce jest, aż przesadny happy end, ale po tak dramatycznym zakończeniu poprzedniej części jestem w stanie go wybaczyć.
(Po spojlerze)
Książka jest porządnie napisana, mimo pewnej liczby wracających w kółko i w kółko sformułowań (np. nieszczęsne „brązowozłote tęczówki”). Są tutaj ciekawe nawiązania do muzyki (nie pod mój gust ale trudno, nie każdy ma gust jak Wes i Liz z „Lepiej niż w filmach”). Dzieło jest mniej nieprzewidywalne niż poprzedniczka, chociaż (POTĘŻNY SPOJLER!!!)
Próby s*mobójczej Natalie, happy endu relacji głównych bohaterów, pokazania śmierci mamy Blaise i innych tego typu rzeczy się spodziewałem dużo, dużo wcześniej. To były też pewne niespodziewane rzeczy: przemiana Pani Forbes, rozwód rodziców, związek Adriena z Evelyn, niedostanie się Blaise’a na studia itp.
(Po spojlerze)
Moja ogólna ocena tej książki to jakieś 9/10, chociaż może się zmienić bo piszę to świeżo po skończeniu lektury, a więc jestem trochę „nahapeowany”. Średnia ocen dylogii wyniosła, by więc jakieś 6,5/10, ale po tej lekturze ją oceniam całość serii na 8/10. Jest kilka rzeczy do poprawy, ale z książki na książkę widać ZNACZNY progres.